Media

  • Księga Identyfikacji Wizualnej

    Księga logotypu Kancelarii Prawnej Expertus określa ogół symboli i zachowań stosowanych w firmie w celu uzyskania czytelnej i spójnej identyfikacji rynkowej

    — Czytaj Więcej

  • Katalog Ofertowy

    Katalog zawiera informacje o firmie, zasadach działania oraz pełną ofertę wykonywanych przez nas usług – Prawo Pracy, Prawo Spółek, Prawo Umów, Prawo Upadłościowe

    — Czytaj Więcej

Informacje prasowe

GP/BIZNES

Kluby sportowe zapłacą milionowe kary za korupcję swoich zawodników

Mar 26 2019
<![CDATA[

Takie zmiany przewiduje rządowy projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, nad którym toczą się prace w Sejmie. Projekt zmienia reżim oraz zakres odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Mało który klub sportowy zdaje sobie sprawę, że projektowane przepisy dotyczyć będą także jego działalności. Jako podmiot zbiorowy odpowie karnie np. za korupcję swoich zawodników, a zasłanianie się niewiedzą nie będzie już żadnym usprawiedliwieniem. Na nic się zdadzą zapewnienia, że jego władze odcinają się od patologicznych zjawisk. Po wejściu w życie nowych przepisów będą ponosić odpowiedzialność represyjną nie tylko za formalnych reprezentantów, lecz także za współpracowników.

Kontrowersyjne przepisy

Mimo że ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary obowiązuje od 2002 r., a sama idea pociągnięcia organizacji do odpowiedzialności znana jest od dawna, to jeszcze nigdy kwestia ta nie budziła tak dużych emocji. A to przede wszystkim z powodu przewidzianego w projektowanych przepisach szerokiego zakresu odpowiedzialności podmiotów zbiorowych przy jednoczesnym niedoprecyzowaniu jej przesłanek, a także rozbudowanych obowiązków z zakresu compliance oraz surowych kar – w skrajnym przypadku 60 mln zł.

Motorem zmian, jak wskazują projektodawcy, jest przede wszystkim „znikoma efektywność” obecnie obowiązujących przepisów i bardzo mała liczba postępowań toczących się przeciwko podmiotom zbiorowym. W latach 2013‒2017 do sądów wpłynęło łącznie… 110 spraw, co pokazuje, że przepisy tej ustawy stosowane są niezwykle rzadko, a jeśli już do tego dojdzie – to wymierzane wobec podmiotów zbiorowych kary są symboliczne. Dodatkowym powodem rewolucji wskazanym w uzasadnieniu projektu jest konieczność wypełnienia zobowiązań międzynarodowych, które wymagają od Polski wdrożenia sprawnego systemu ścigania osób prawnych, co ma legitymizować nowo wprowadzany system.

Kluby objęte reżimem

Na wejście nowych przepisów muszą przygotowywać się spółki, fundacje, stowarzyszenia, w tym kluby sportowe, jednostki samorządu terytorialnego i ich związki, inne osoby prawne. Mówiąc wprost, nowa ustawa nie oszczędzi prawie nikogo. Na jej podstawie odpowiadać będą nie tylko uczestnicy profesjonalnego obrotu nastawieni przede wszystkim na zysk, lecz także ci, w przypadku których o konieczności podporządkowania się nowym przepisom przesądza ich forma prawna (nawet jeśli działalność gospodarczą prowadzą ubocznie).

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że profesjonalne kluby sportowe oprócz działalności sportowej w obecnych realiach prowadzą działalność gospodarczą (wpływy z biletów, sklepy klubowe, zysk z transmisji meczów). Nowe przepisy co do zasady nie rozróżniają typów przedsiębiorców i nie klasyfikują ich np. według kryterium skali prowadzonej działalności – i małe, i duże podmioty muszą wykazać pełną gotowość do wdrożenia i przestrzegania nowego systemu. Także te, dla których celem istnienia od zawsze była przede wszystkim działalność na polu kultury fizycznej, skoncentrowana na osiągnięciu dobrego wyniku sportowego. Tym mniej sprofesjonalizowanym ‒ w znaczeniu organizacyjnym ‒ klubom sportowym, na pewno trudno będzie przystosować się do nowych warunków i wymogów stawianym uczestnikom obrotu gospodarczego.

Dlaczego system nie działa

Przyczyn nieskuteczności systemu jest kilka, jednakże decydujący wydaje się wymóg uzyskania prejudykatu w postaci uprzedniego prawomocnego skazania osoby fizycznej działającej w imieniu podmiotu zbiorowego. W praktyce po wieloletnim procesie np. prezesa zarządu spółki organy ścigania rzadko występowały o ukaranie podmiotu, w imieniu którego ten prezes działał, ponieważ wiązało się to z koniecznością wszczęcia kolejnego postępowania, kolejnym zaangażowaniem czasowym i osobowym, przy stosunkowo niskim zagrożeniu karą – najwyższa z wymierzonych kar pieniężnych wobec podmiotu zbiorowego sięgała 12 tys. zł. Po wejściu w życie nowej ustawy sytuacja będzie zgoła odmienna. Nie będzie wymogu prawomocnego skazania reprezentanta podmiotu zbiorowego, a postępowania względem osoby fizycznej i podmiotu zbiorowego będą mogły toczyć się równocześnie, mało tego, postępowanie będzie można prowadzić nawet wtedy, gdy sprawcy nie wykryto. Według projektodawców wina podmiotu zbiorowego może być oparta na koncepcji winy anonimowej, dlatego nie jest konieczne uprzednie osądzenie sprawcy czynu zabronionego.

Na nieefektywność obecnej ustawy ma wpływ także to, że nie zawiera ona przepisów dotyczących przekształceń podmiotowych dających furtkę do uchylenia się od odpowiedzialności. Karę pieniężną wymierza się wszak w proporcji do przychodu osiągniętego w roku obrotowym. Wobec braku istnienia podmiotu w „pierwotnym kształcie” i osiągniętego przezeń przychodu często brak jest możliwości nałożenia na podmiot kary pieniężnej.

Za kogo odpowie klub

Doniosłą zmianą w projekcie jest także to, że dotychczas podmiot zbiorowy ‒ upraszczając ‒ odpowiadał za działania osób fizycznych, działających w jego imieniu, najczęściej członków zarządu, osób upoważnionych do działania w interesie podmiotu na podstawie pełnomocnictwa czy upoważnienia oraz osób, które zostały dopuszczone do działania w wyniku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Co oznaczało to w praktyce? Konieczność udowodnienia, że za dany czyn zabroniony odpowiadał konkretny „reprezentant” podmiotu zbiorowego. Przy złożonych transakcjach biznesowych czy w sytuacjach, gdy decyzje podejmowało grono ludzi, zwłaszcza w skomplikowanych strukturach organizacyjnych, bardzo trudno jest przypisać odpowiedzialności jednej osobie, co warunkuje odpowiedzialność podmiotu zbiorowego.

Klub sportowy na kanwie obowiązującej ustawy nie poniesie odpowiedzialności karnej za przestępstwo popełnione przez swoich piłkarzy – jak w przypadku GKS Bełchatów, gdzie prawomocnie skazano 11 piłkarzy klubu. Klub odciął się od działań piłkarzy, którzy przekazywali część premii na opłacanie arbitrów w zamian za ustawianie wyników meczów, i wskazał, że nikt z włodarzy ani działaczy klubu o zjawiskach korupcyjnych nie wiedział. Klub odpowiedzialność dyscyplinarną i tak poniósł, co stanowiło już znaczącą wtedy dolegliwość, jednakże zainteresowania organów ścigania nie wzbudził. Jeżeli projektowana ustawa wejdzie w życie, to sytuacja takiego podmiotu będzie zgoła odmienna.

Nowe prawo przewiduje, że podmiot zbiorowy, w tym klub sportowy, odpowie nie tylko za działania swoich formalnych reprezentantów, lecz także m.in. za osobę przez niego zatrudnioną, w związku ze świadczeniem pracy na jego rzecz, jeżeli czyn zabroniony powstał w związku z prowadzoną przez podmiot zbiorowy działalnością.

„Osoba zatrudniona”, o której mowa w przepisie, jest pojęciem pojemniejszym od pracownika, dlatego w katalogu tych osób znajdują się osoby współpracujące z podmiotem zbiorowym na podstawie stosunków cywilnoprawnych (w tym business-to-business). Klub sportowy odpowie więc nie tylko za działania przedstawicieli, lecz także za czyny zabronione pracowników, współpracowników, w tym zawodników, trenerów, działaczy. Przestępstwo związane z ustawianiem meczów w oczywisty sposób wiąże się z prowadzoną przez klub działalnością sportową. Dlatego odpowiedzialność klubu po wejściu w życie ustawy będzie nieuchronna, chyba że klub sportowy będzie w stanie wykazać, że do wyczerpania znamion czynu doszło, ale nie wskutek braku należytej staranności w wyborze oraz „nieprawidłowości w organizacji, która ułatwiła lub umożliwiła popełnienie czynu zabronionego”. Poprzez tę nieprawidłowość należy rozumieć brak systemu zarządzania zgodnością oraz mechanizmów wewnątrz organizacji, które zapewniałyby zgodność działalności organizacji z prawem i etyką.

Ustawa bezpośrednio lub pośrednio obliguje przedsiębiorców, w tym kluby sportowe, przynajmniej do:

wdrożenia polityki przeciwdziałania nadużyciom; wdrożenia polityki whistleblowingu oraz uregulowania trybu prowadzenia postępowań wyjaśniających; stworzenia jednostki odpowiedzialnej za compliance; stworzenia struktury organizacyjnej i podziału zadań w organizacji. Szerszy katalog

Nie bez znaczenia dla klubów sportowych jest także to, że poszerzono katalog czynów, za które odpowiadać może podmiot zbiorowy. Do tej pory organizacje mogły ponosić odpowiedzialność za wymienione w ustawie przestępstwa, przede wszystkim korupcyjne oraz skarbowe. Po zmianach podmiot zbiorowy odpowie za wszystkie przestępstwa z pominięciem tych ściganych w trybie prywatnoskargowym oraz wykroczeń. Oznacza to, że podmiot zbiorowy, w tym klub sportowy, odpowie nie tylko za od razu przychodzące na myśl przestępstwa korupcyjne, lecz także za wszystkie inne czyny, choćby te związane z przestrzeganiem zasad BHP w klubie.

Sankcje

Jest się czego bać, projekt przewiduje bardzo surowe kary i środki karne za naruszenie przepisów ustawy. Możliwe jest orzeczenie kary pieniężnej w wysokości od 30 tys. zł do 30 mln zł oraz kary rozwiązania podmiotu zbiorowego. Stanowi to istotną zmianę, obecnie sąd jest uprawniony do orzeczenia wobec podmiotu zbiorowego kary w wysokości od 1 tys. zł do 5 mln zł, nie wyższej jednak niż 3 proc. przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono czyn zabroniony. Oprócz tego wobec klubu sportowego orzec można m.in. przepadek mienia, korzyści majątkowych, zakaz promocji lub reklamy czy nawiązkę.

Wróćmy do powołanego przykładu ustawiania wyników sportowych, z którym to czynem w sporcie mieliśmy wielokrotnie do czynienia. Na potrzeby omówienia nowej regulacji urozmaićmy stan faktyczny, wskazując, że władze klubu sportowego „X”, w którym piłkarze dopuszczali się ustawiania meczów sportowych, otrzymali zawiadomienie o takim stanie rzeczy i nie podjęli czynności wyjaśniających. Gdyby następnie organy ścigania wszczęły postępowanie, to taki klub sportowy w świetle projektowanej regulacji mógłby ponieść odpowiedzialność, a granica ustawowego zagrożenia karą pieniężną sięgnęłaby dwukrotności kary maksymalnej, tj. do 60 mln zł. W tym kontekście wdrożenie regulacji compliance, przynajmniej w podstawowym zakresie dotyczącym wdrożenia wymienionych powyżej polityk, jest niewątpliwie konieczne.

(Nie)poprawna legislacja

Projekt opisywanej ustawy zakłada, że do czynów popełnionych przed dniem jej wejścia w życie stosuje się nowe przepisy ‒ o ile podmiot zbiorowy za dany czyn mógł już odpowiadać na podstawie ustawy uchylanej (katalog jest wprost wymieniony w ustawie z 2002 r.). Czy to oznacza, że klub sportowy odpowie za korupcję, do której dochodziło w przeszłości? Na szczęście (i to szczęście nie klubów sportowych, ale elementarnej pewności prawa i bezpieczeństwa systemu prawnego) odpowiedź jest negatywna. Nową ustawę do czynów popełnionych w przeszłości stosuje się tylko wtedy, gdy ustawa uchylana nie jest dla sprawcy korzystniejsza, co wynika wprost z projektowanych przepisów przejściowych (art. 72). Oczywiste jest, że stary, mało dolegliwy i jeszcze mniej skuteczny reżim odpowiedzialności, zawsze będzie korzystniejszy dla pociągniętych do odpowiedzialności, co zdaje się przesądzać, że ewentualne postępowania przeciwko podmiotom będą się toczyły na starych zasadach. Będzie jednak wyjątek ‒ nastąpi rezygnacja z wymogu uzyskania prejudykatu względem osoby fizycznej. Oznacza to, że postępowania przeciwko osobie fizycznej i podmiotowi zbiorowemu będą mogły toczyć się w tym samym czasie.

Wejście w życie nowej ustawy będzie wyzwaniem nie tylko dla klubów sportowych, lecz także dla wszystkich uczestników obrotu. Co nowa ustawa zmieni w sporcie? Miejmy nadzieję, że przyczyni się do jego większej profesjonalizacji. Nowe wymogi z zakresu compliance ocenić należy pozytywnie i mieć nadzieję, że wraz z systemami licencyjnymi przyczynią się do stworzenia zrębów integralnego systemu zarządzania zgodnością. Nowe zasady odpowiedzialności represyjnej klubów sportowych budzą jednak istotne wątpliwości co do zakresu i przesłanek tej odpowiedzialności, a surowość projektowanych kar i środków karnych istotnie zwiększa ryzyko prowadzonej działalności.

WAŻNE Niezależnie, czy klub sportowy działa w formie spółki kapitałowej, czy stowarzyszenia już dziś musi się przygotować do nowego, surowszego reżimu odpowiedzialności karnej oraz zacząć planować wdrożenie compliance. Nowe prawo będzie miało zastosowanie także do jego działalności.

]]

Koniec z bezpodstawnym utajnianiem ofert

Mar 26 2019
<![CDATA[

Przyglądając się ofertom składanym w publicznych przetargach, można dojść do wniosku, że w zasadzie wszystko może stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa. Nie chodzi o nawet najszerzej rozumiane know-how, ale o takie informacje, jak termin realizacji zamówienia czy wykaz maszyn, które zostaną wykorzystane do jego realizacji. I to nawet wtedy, gdy są one narzucone przez zamawiającego.

Ostatnio wielką popularnością cieszy się utajnianie tożsamości i doświadczenia osób, które mają nadzorować wykonanie inwestycji.

– Powód jest prosty. W związku z obowiązkiem stosowania pozacenowych kryteriów coraz częściej ocenie podlega właśnie doświadczenie specjalistów, którzy będą pracować przy zamówieniu. Wiele firm wolałoby uniknąć weryfikacji tego doświadczenia przez konkurencję. Dlatego powszechne jest utajnianie tych wykazów, jako tajemnicy przedsiębiorstwa – mówi Artur Wawryło prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych.

Opublikowane właśnie wyniki kontroli przeprowadzonych przez Urząd Zamówień Publicznych pokazują, że – poza wyjątkowymi sytuacjami – dane i doświadczenie osób mających realizować zamówienia powinny pozostać jawne. Szczególnie w sytuacji, gdy i tak zostaną ujawnione na etapie wykonania umowy, choćby dlatego że będzie je trzeba wpisać do dziennika budowy.

Potrzebne dowody

Pierwsza z kontroli (sygn. KU/31/18/DKZP) dotyczyła przetargu na budowę kanalizacji w Warszawie. Jeden z wykonawców zastrzegł jako tajemnicę przedsiębiorstwa m.in. dane i doświadczenie projektanta branży sanitarnej czy kierownika budowy. Jego zdaniem wykaz osób, które będą realizować zamówienie, spełnia wszystkie przesłanki z art. 11 ust. 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 419 ze zm.). Ma bowiem rzeczowy charakter, stanowi ważną informację organizacyjną i podjęto wobec niej niezbędne działania zmierzające do zachowania poufności. Jak przekonywała firma, ich ujawnienie mogłoby zaszkodzić jej interesom, naruszyć relacje na konkurencyjnym rynku i ujawnić stosowaną strategię gospodarczą.

„Może także prowadzić do uzyskania przez przyszłych potencjalnych kontrahentów wykonawcy wiedzy, która może być wykorzystana do podejmowania prób współpracy niezgodnych z zasadami wykonawcy, a które w przypadku ich powodzenia mogłoby skutkować trudnymi do wyobrażenia konsekwencjami finansowymi” – napisał przedsiębiorca w uzasadnieniu utajnienia.

Zamawiający uwzględnił te argumenty i objął wykaz osób tajemnicą przedsiębiorstwa. Kontrolerzy UZP uznali, że nie miał do tego prawa. W uzasadnieniu wyników kontroli podkreślono, że firma musi udowodnić spełnianie przesłanek wskazanych w tajemnicy przedsiębiorstwa. W tej sprawie tego nie wykazała.

„Wykonawca przedstawił jedynie ogólne uzasadnienie zastrzeżenia tajemnicy przedsiębiorstwa, bez wykazania stosownych dowodów, że zastrzegane informacje mają wartość gospodarczą lub techniczną czy organizacyjną” – podkreślono w wynikach kontroli.

Urząd odwołał się do wcześniejszego orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej. W analogicznym stanie faktycznym zwracała ona już uwagę, że wszelkie odstępstwa od zasady jawności muszą być uzasadnione i udowodnione (wyrok KIO z 18 stycznia 2018 r., sygn. akt KIO 55/18). Co więcej, jeśli dane informacje i tak wyjdą na światło dzienne na etapie realizacji inwestycji, to nie można ich utajniać podczas przetargu. Przepisy budowlane przewidują jawność nazwisk autorów projektów budowlanych, a dane kierownika budowy wskazuje się na tablicach.

Koniec patologii

Bardzo zbliżona sytuacja zaszła w przetargu na budowę linii kolejowych. Tu wykonawca utajnił nazwy podmiotów trzecich, na których zasobach polegał. Zamawiający uwzględnił to zastrzeżenie wcześniej, prosząc o potwierdzenie biegłego, że utajnione informacje rzeczywiście stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa.

Zdaniem UZP przedstawiona ekspertyza nie potwierdzała spełnienia przesłanek do utajnienia danych podmiotów trzecich.

„Możliwość zastrzeżenia niektórych, załączonych do oferty informacji jako tajemnicy przedsiębiorstwa jako wyjątek od zasady jawności postępowania musi być interpretowane w sposób ścisły. W przypadku zastrzeżonej części oferty uzasadnienie zastrzeżenia było zbyt ogólne i niepoparte żadnymi dowodami” – podkreślono w wynikach kontroli (sygn. KU/73/18/DKZP).

Na obowiązek przedstawienia jednoznacznych dowodów potwierdzających spełnienie przesłanek wymaganych do uznania definicji przedsiębiorstwa zwróciła też uwagę KIO w wyroku dotyczącym głośnego przetargu na dostawę tramwajów dla Warszawy. Zamawiający odtajnił w nim informacje, których poufność próbowała zastrzec bydgoska PESA. Skład orzekający uznał tę decyzję za słuszną. Podkreślił, że nie można za tajemnicę przedsiębiorstwa uznać czegoś, co i tak stanie się jawne na etapie zawarcia umowy.

„Tajemnica przedsiębiorstwa jest wartością, która chroniona jest przez przedsiębiorcę cały czas, a nie tylko na etapie od dnia złożenia oferty do jej wyboru czy podpisania umowy (…) Informacje dotyczące parametrów ocenianych przez zamawiającego w kryteriach oceny ofert, jak: długość płaskiej podłogi, odległość dolnej krawędzi otworu drzwi dwustrumieniowych od osi wzdłużnej tramwaju, nachylenie podłogi w obszarze wózków skrętnych, odległość pomiędzy pierwszymi drzwiami a czołem tramwaju czy poziom hałasu są parametrami, które wykonawca konkurencyjny może z łatwością wyliczyć, stosując opisane przez zamawiającego wzorem matematycznym kryteria oceny ofert” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku z 13 lutego 2019 r., sygn. akt KIO 185/19.

Zarówno kontrole UZP, jak i orzecznictwo KIO potwierdzają bardziej rygorystyczne podejście do tajemnicy przedsiębiorstwa. Cieszy to ekspertów.

– Mieliśmy do czynienia z patologią, bo jak inaczej nazwać utajnianie praktycznie całej oferty oraz nawet samego uzasadnienia objęcia tajemnicą przedsiębiorstwa oświadczeń i dokumentów. Dlatego cieszy obecne podejście traktujące tajemnicę przedsiębiorstwa jako ścisły wyjątek – ocenia Dariusz Ziembiński, radca prawny z Kancelarii Ziembiński i Partnerzy.

– Cały problem z tajemnicą przedsiębiorstwa polega na tym, że zazwyczaj nie chodzi o zachowanie poufności informacji, które rzeczywiście powinny być chronione. Chodzi przede wszystkim o to, by utrudnić konkurencji skontrolowanie poprawności oferty. Nabiera to szczególnego znaczenia także w kontekście częstego podawania nieprawdziwych informacji – dodaje ekspert.

]]

Czerwińska: Deficyt budżetowy w kolejnych kwartałach będzie wzrastał

Mar 25 2019
<![CDATA[

"W bieżącym roku spodziewamy się stosunkowo wysokiego wzrostu gospodarczego, ale widzimy już w danych po lutym, że nie należy oczekiwać nadwyżek w kolejnych kwartałach" - powiedziała Czerwińska.

"Wszystko wskazuje na to, że będzie on (deficyt budżetowy - PAP) wzrastał w kolejnych miesiącach" - dodała.

Po lutym w budżecie pojawił się deficyt na poziomie 0,8 mld zł.

Czerwińska dodała, że z uzyskanych do tej pory danych wynika, że deficyt sektora gg w 2018 r. wyniósł "nie więcej niż 0,5 proc. PKB".

Minister powiedziała, że chciałaby zrobić wszystko, by deficyt sektora gg nie przekroczył 3 proc. PKB.

"Chciałabym zrobić wszystko, abyśmy nie przekroczyli tych 3 proc. Reguły fiskalne dają bardzo dużą możliwość, by zastosować pakiet luzowania ilościowego - myślę o stabilizującej regule wydatkowej i o 3-proc. deficycie. To jest wystarczające do tego, by pobudzać koniunkturę w okresie spowolnienia" - powiedziała.

"Pewien pakiet luzowania ilościowego został przedstawiony. (...) Bardzo się cieszę, że znalazły się w nim takie pozycje, o które bardzo mocno zabiegałam, czyli redukcja klina podatkowego. Na tym mi szczególnie zależało, ponieważ to są rozwiązania, które w długim terminie pobudzą gospodarkę (...) Szukamy możliwości sfinansowania i to polega na tym, że przeglądamy stronę wydatkową i dochodową" - dodała.

Wskazała, że w przypadku strony wydatkowej każdy minister musi być w swoim resorcie takim mini-ministrem finansów, który znajdzie elastyczność wydatkową, zwłaszcza że propozycje wchodzą w połowie roku.

"A jeżeli chodzi o stronę dochodową, to bardzo mocno pracujemy nad tym, by przedstawić możliwości zwiększenia budżetu państwa - chociażby podatek cyfrowy" - powiedziała.

]]