Informacje prasowe

GP/BIZNES

Polityka goni gospodarkę, czyli co zmieni wizyta Prezydenta Emmanuela Macrona w polsko-francuskich relacjach?

Feb 24 2020
<![CDATA[

Monika Constant, Dyrektor Generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP): Warto podkreślić, że Prezydent Macron przybył do Polski wraz z ministrami gospodarki i finansów, transformacji ekologicznej, spraw zagranicznych oraz obrony, a także delegacją kilkudziesięciu firm francuskich, zarówno tych największych, światowych graczy, jak i przedstawicieli MŚP. W dosłownie kilka dni wypełniliśmy blisko 400 miejsc na organizowanym przez nas we współpracy z Ministerstwem Rozwoju, Ministerstwem Klimatu i Konfederacją Lewiatan I Polsko-Francuskim Forum Przemysłu Przyszłości. Pokazuje to skalę dotychczasowej kooperacji oraz określa potencjał do jej dalszego rozwoju. Mamy w Polsce blisko 1100 firm z kapitałem francuskim, które zainwestowały ponad 81 miliardów złotych. Francja, to dziś trzeci największy inwestor zagraniczny, zatrudniający ponad 200 000 osób. Prawie co trzecia firma francuska współpracuje w Polsce z ponad tysiącem partnerów lokalnych. Jest to wyraźny znak mocnego i długofalowego zaangażowania w rozwój polskiej gospodarki. Warto również przypomnieć dane dotyczące polsko-francuskiej wymiany handlowej. Francja jest dla Polski czwartym rynkiem eksportowym, a Polska dla Francji dziesiątym. Francja sprzedaje więcej produktów nad Wisłę niż np. do Rosji, czy Japonii. Polska często stanowi też hub biznesowy do prowadzenia działalności w innych krajach, a polskie oddziały są odpowiedzialne za kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Dlatego też nie można mówić, że dopiero teraz zacznie się prawdziwa współpraca, gdyż ona trwa od wielu lat.

W takim razie, jakie perspektywy rysują się przed polsko-francuskimi relacjami?

W trakcie wizyty wyróżniono kilka obszarów, które są priorytetowe zarówno dla strony polskiej, jak i francuskiej. Po pierwsze obrona i współpraca w dziedzinie rozwoju nowych technologii militarnych, a także cyberbezpieczeństwa, które przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa w Europie. Drugim obszarem jest walka ze zmianami klimatycznymi i współpraca w sektorze energetycznym. Francja ma świadomość naszej specyficznej sytuacji wynikającej z historycznego uzależnienia od węgla. Prezydent Macron podkreślał, że Polska będzie w dużej mierze beneficjentem europejskiego funduszu sprawiedliwej transformacji, a także może liczyć na wsparcie w zakresie rozwoju energii nuklearnej, czy opartej o odnawialne źródła. Mamy również wiele do zrobienia w obszarze przemysłu. Współpraca przy takich projektach jak badania nad sztuczną inteligencją, budowa europejskiej baterii, elektromobilność, a także wykorzystanie wodoru w przemyśle mogą wpłynąć na zwiększenie konkurencyjności całej europejskiej gospodarki. Również współpraca przy projektach transportowych, szczególnie w obszarze kolei szybkich prędkości, mających łączyć różne zakątki kraju z Centralnym Portem Komunikacyjnym, pozwala na wykorzystanie francuskich doświadczeń. Ważnym obszarem z polskiej i francuskiej perspektywy jest utrzymanie wspólnej polityki rolnej, która ma pomóc w rozwoju jakościowego rolnictwa i zapewnić samowystarczalność Europie w zakresie żywności. Cieszą również deklaracje odnowienia współpracy w formacie Trójkąta Weimarskiego, który, szczególnie po brexicie, może stać się motorem napędowym zmian na poziomie europejskim.

Jaką zatem rolę odgrywać może CCIFP w tej nowej odsłonie polsko-francuskich relacji?

Będziemy kontynuować naszą pracę na rzecz rozwoju współpracy gospodarczej pomiędzy Polską i Francją. Od ponad 25 lat łączymy firmy polskie i francuskie poprzez szereg wydarzeń organizowanych w różnych formułach, które są nie tylko świetnym miejscem na zdobycie nowych kontaktów, ale również na wymianę doświadczeń i spotkanie interesujących rozmówców. Nasi eksperci pomagają w eksporcie na rynek francuski i do krajów francuskojęzycznych poprzez organizację misji handlowych, analizę rynku, wyszukiwanie potencjalnych partnerów i klientów, czy udział w targach branżowych. Zrzeszamy ponad 450 firm, w tym największych francuskich przedsiębiorców w Polsce, co jest ogromnym potencjałem do rozwoju wzajemnej współpracy. Mam nadzieję, że najbliższe miesiące pokażą, że to co od lat możliwe jest w sferze gospodarczej zrealizuje się również na poziomie politycznym.

]]

Polska gospodarka coraz mniej zależna od importu

Feb 23 2020
<![CDATA[

NBP poinformował, że w grudniu 2019 r. saldo rachunku bieżącego było dodatnie i wyniosło 4,2 mld zł, a na jego wartość złożyły się dodatnie salda usług (8,8 mld zł) i obrotów towarowych (1,0 mld zł) oraz ujemne salda dochodów pierwotnych (5,4 mld zł) i dochodów wtórnych (0,1 mld zł). "W analogicznym miesiącu 2018 r. saldo rachunku bieżącego było ujemne i wyniosło 6,6 mld zł. Łączne saldo rachunku bieżącego i kapitałowego w analizowanym miesiącu było dodatnie i wyniosło 15,5 mld zł" - czytamy w komunikacie.

"W ujęciu 12-miesięcznym salda rachunków obrotów bieżących i towarowych wyniosły odpowiednio 1,1 proc. PKB i 0,5 proc. PKB, co sugeruje, że trend poprawy równowagi zewnętrznej obserwowany od początku ubiegłego roku nie tylko utrzymał się, ale nawet przyspieszył, wbrew temu, co się dzieje w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Nadwyżka odnotowana na rachunku obrotów bieżących w 2019 była najwyższa od połowy lat 90-tych" - stwierdził Czaplicki.

"Przy utrzymaniu solidnych napływów środków z UE (rachunek kapitałowy pokazał nadwyżkę w wysokości 2 proc. PKB w całym 2019) i wysokiej nadwyżce na rachunku obrotów bieżących, trend spadkowy relacji zadłużenia zagranicznego do PKB powinien być kontynuowany (niewykluczone, że publikowane pod koniec marca dane pokażą, że zadłużenie zagraniczne w całym 2019 spadło poniżej 60 proc. PKB). Byłoby to istotnym wsparciem dla oceny wiarygodności kredytowej Polski" - zauważył ekonomista.

Ekspert dodał, że nadwyżkę na rachunku bieżącym można interpretować na różny sposób. "Dla nas w Polsce nadwyżka to pozytywna wiadomość. Ale wszystko zależy od strukturalnych uwarunkowań gospodarek" - powiedział Czaplicki.

"Jeśli spojrzymy na gospodarki, które eksportują surowce, np. kraje arabskie, mają dużą nadwyżkę, aczkolwiek to nie znaczy, że poza sektorem naftowym gospodarki są w doskonałej kondycji" - dodał.

Ekonomista zauważył, że w Polsce przez długi czas mieliśmy deficyt na rachunku obrotów bieżących, co wynikało z nierównowagi między naszymi oszczędnościami a inwestycjami. "Ta nierównowaga oznaczała, że musieliśmy się posiłkować napływem inwestycji zagranicznych, zarówno krótko-, jak i długoterminowych, aby sfinansować zagraniczne zakupy. O ile napływ inwestycji długoterminowych stabilizuje gospodarkę, o tyle w przypadku inwestycji portfelowych może być groźne, w szczególności w czasie kryzysu, gdy następuje ich nagły odpływ." - dodał.

Czaplicki stwierdził, że im mniejszy jest deficyt, albo większa nadwyżka, tym mniej musimy się zadłużać (albo szybciej, jako gospodarka, spłacamy zadłużenie), co umożliwia ograniczenie kosztów obsługi długu i przekłada się zarazem na spadek deficytu bieżącego. "To widać na przykładzie repolonizacji sektora finansowego: po przejęciach banków mamy mniejsze płatności dywidendowe za granicę" - dodał.

Ekonomista powiedział, że na wynik w postaci nadwyżki nałożyło się kilka czynników: przede wszystkim rosnąca od 6-7 lat nadwyżka w handlu usługami. "Więcej usług eksportujemy i jest to rozłożone na kilka sektorów: transport, turystyka, IT, oraz outsourcing usług biznesowych" - stwierdził ekspert.

Drugi czynnik to spadająca importochłonność naszej gospodarki: mniej potrzebujemy sprowadzać, aby eksportować. "Rosły też Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne, co spowodowane było tym, że Polska poprawiała swoją konkurencyjność, m.in. płacową, w stosunku do innych państw regionu. Dużo dał też nam brexit, ponieważ w świetle dostępnych danych to Polska zyskała najwięcej na zmianie kierunków inwestycyjnych w efekcie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE" - stwierdził Czaplicki.

Ekonomista dodał, że kolejnym czynnikiem był wzrost stopnia reinwestycji zysków z inwestycji zagranicznych, które w mniejszym stopniu są transferowane zagranicę, choćby w postaci dywidend wypłacanych centrali w kraju macierzystym. "To w dużej mierze było widoczne w sektora przetwórstwa przemysłowego, którego duża część produkcji jest eksportowana. W naturalny sposób zwiększa to nasze moce produkcyjne i poprawia eksport" - powiedział.

W świetle obecnych problemów globalnej gospodarki korzystnie - zdaniem eksperta PKO BP - struktura naszego eksportu: mimo osłabienia globalnej gospodarki nasz eksport nie słabnie. Ekonomista zwrócił uwagę, że na świecie słabnie przede wszystkim popyt inwestycyjny, w przeciwieństwie do popytu konsumpcyjnego. "W UE - która jest naszym głównym partnerem handlowym - bezrobocie spada, pensje rosną, co pozwala utrzymać wzrost konsumpcji na stabilnym poziomie, a w związku z tym także nasz eksport, w którym przeważają towary konsumpcyjne" - dodał.

"Nadwyżka oznacza, że jesteśmy świadkiem zmiany struktury gospodarki. Widzimy ją w usługach, widać także w eksporcie, ale tutaj z wiążącymi wnioskami musimy poczekać, aż trend się utrwali, ponieważ obecnie jesteśmy narażeni na działanie wielu różnorodnych czynników zewnętrznych, które trudno prognozować" - powiedział Czaplicki.

"Niewątpliwie nasza gospodarka staje się bardziej otwarta, ale nasze uzależnienie od otoczenia zewnętrznego nie rośnie aż tak bardzo, jak np. w gospodarkach krajów bałtyckich. Jesteśmy dość dużym rynkiem z dużą populacją. Pomaga nam także posiadanie własnej waluty, ponieważ w momentach kryzysowych kurs złotego spada, a to wzmacnia pozycję eksporterów" - podsumował ekonomista.

]]

Fiasko szczytu w Brukseli. Bez porozumienia w sprawie unijnego budżetu

Feb 21 2020
<![CDATA[

"W ciągu ostatnich dni pracowaliśmy bardzo ciężko, by spróbować osiągnąć porozumienie ws. następnego budżetu UE. Niestety dziś okazało się to niemożliwe. Potrzebujemy więcej czasu" - powiedział na konferencji prasowej przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Jak zaznaczył, rozmowy na temat tej konkretnej perspektywy finansowej są bardzo trudne ze względu na dziurę w budżecie, jaka wiąże się z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE i szacowana jest na 60-75 mld euro na siedem lat.

Belg zapowiedział konsultacje ze stolicami w najbliższych dniach i tygodniach, ale nie zdradził, kiedy zamierza podjąć kolejną próbę ustalenia budżetu.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, której zespół przygotował odrzuconą kompromisową propozycję, podkreślała, że trzeba kontynuować prace. "Przed nami długa droga, aby uzyskać ostateczny rezultat. Po pierwsze, potrzebna nam decyzja Rady, a potem włączony musi być też Parlament Europejski" - zaznaczyła Niemka.

Dłuższa dyskusja w gronie całej "27" odbywała się tylko w czwartek po południu. Później Michel przez całą noc wysłuchiwał oczekiwań przywódców. W piątek liderzy zjechali się o godz. 10 rano, ale zapowiedziane wznowienie obrad było kilkakrotnie przekładane. W tym czasie odbywały się spotkania w różnych formatach. Ostatecznie obrady wznowiono o godz. 19, ale już około 30 minut później było wiadomo, że tym razem budżetu ustalić się nie uda.

O ile pierwszej nocy ton nadawała tzw. oszczędna czwórka, czyli Holandia, Austria, Dania i Szwecja, domagająca się ograniczenia budżetu do poziomu 1 proc. Dochodu Narodowego Brutto (DNB) państw UE, o tyle drugiego dnia inicjatywę przejęła grupa przyjaciół polityki spójności, do której należy Polska.

Propozycje wyjściowe na szczyt, które przygotował Michel, uznane za dobre przez przedstawicieli polskiego rządu, zostały jeszcze w trakcie obrad poprawione (m.in. zwiększono środki na politykę spójności i rolnictwo), ale nie wszystkie kraje przyjaciół polityki spójności były zadowolone. Premier Węgier Viktor Orban mówił dziennikarzom w piątek po południu, że przyjaciele spójności chcą budżetu w wysokości 1,3 DNB (Dochód Narodowy Brutto), czyli mniej więcej o 270 mld euro wyższego niż propozycja Michela wynosząca 1,07 DNB.

Ostatecznie porozumienie w piątek wieczorem w imieniu państw przyjaciół polityki spójności odrzucił premier Portugalii Antonio Costa. Lizbona domagała się tylko dla siebie dodatkowych 2 mld euro na spójność, tymczasem dla całej "27" przewidziano wzrost o niespełna 5 mld euro.

Główne ostrze krytyki krajów spójności związane było jednak z tym, że nowa propozycja za bardzo szła w kierunku spełnienia postulatów oszczędnej czwórki (oferując im kolejne upusty), niedostatecznie biorąc pod uwagę oczekiwania biedniejszych państw. Mimo to Holandia i pozostałe kraje oszczędnej czwórki były nadal niezadowolone z propozycji, utrzymując swoje stanowisko, że budżet powinien odpowiadać 1 proc. DNB.

Premier Mateusz Morawiecki mimo fiaska szczytu wyjeżdżał z Brukseli zadowolony. "Z punktu widzenia naszej pozycji negocjacyjnej udało się utrzymać zasadnicze negocjacyjne zyski" - podsumowywał szef rządu.

Zgodnie z najnowszą propozycją zniknęło krytykowane przez Warszawę źródło dochodów oparte na sprzedaży pozwoleń na emisję CO2. "Ponieważ Polska jest najbardziej obciążona tymi emisjami, to również nasz wkład do budżetu byłby najwyższy. Wyłączenie tego mechanizmu jest dla nas bardzo opłacalne" - mówił szef rządu. Rozwiązanie to krytykował na szczycie wraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Nie jest jasne, na ile nowa propozycja budżetowa, którą w oparciu o wskazówki od liderów przygotowali eksperci Komisji Europejskiej, będzie podstawą do dalszych rozmów. Założone w niej cięcia nie dotykają wydatków na kluczową dla Polski politykę spójności. Miałyby one pochodzić m.in. z funduszy na badania naukowe i innowacje w ramach programu Horyzont Europa (0,9 mld euro), programu kosmicznego (0,9 mld euro) i różnego rodzaju rezerw. KE zaproponowała też skasowanie programu mobilności wojskowej wartego 1,5 mld euro.

Propozycja ta zakłada dodatkowe 4,8 mld euro na "polityczne priorytety i specjalne sytuacje" w polityce spójności, 300 mln euro na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji oraz 4,4 mld euro więcej na Wspólną Politykę Rolną (w tym 2 mld euro na płatności bezpośrednie i 2,4 mld euro na rozwój obszarów wiejskich).

]]

Budżet UE. Możliwe cięcie w wysokości ok. 5 mld euro

Feb 21 2020
<![CDATA[

Różnica między "technicznym dokumentem", nad którym pracowała Komisja Europejska, a wcześniejszą propozycją szefa Rady Europejskiej Charles'a Michela jest relatywnie niewielka, bo wynosi około 5 mld euro. W strukturze budżetu są jednak zmiany.

Cięcia - jak wynika z dokumentu, z którym zapoznała się PAP - nie dotykają wydatków na kluczową dla Polski politykę spójności. Mają one pochodzić m.in. z funduszy na badania naukowe i innowacje w ramach programu Horyzont Europa (0,9 mld euro), program kosmiczny (0,9 mld euro) i różnego rodzaju rezerw. Skasowany miałby być też program mobilności wojskowej wart 1,5 mld euro.

Jest za to dodatkowe 4,8 mld euro na "polityczne priorytety i specjalne sytuacje" w polityce spójności oraz 300 mln euro na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. Projekt zawiera też 4,4 mld euro więcej na Wspólną Politykę Rolną, w tym 2 mld euro na płatności bezpośrednie i 2,4 mld euro na rozwój obszarów wiejskich.

Dokument przygotowany przez Komisję Europejską ma też zadowolić grupę "oszczędnych", czyli Holandię, Danię, Szwecję i Austria, które domagały się cięć wynoszących około 70 mld euro. Wprawdzie o takim uszczupleniu budżetu nie ma mowy, ale państwa te mają utrzymać rabaty i dostać dodatkowe upusty, np. Austria 100 mln euro, a Szwecja i Dania ryczałt związany z ich składką na nowy instrument budżetowy dla strefy euro.

Licząc w zobowiązaniach budżet na lata 2021-2027 ma wynosić 1,069 proc. DNB, a w płatnościach 1,049 DNB.

W odpowiedzi na najnowszą propozycję spotkała się grupa przyjaciół polityki spójności, do której należy Polska. "Analizujemy nowe propozycje KE - napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki. - Dyskusja o budżecie to dyskusja o prawdziwych aspiracjach UE. Grupa przyjaciół spójności to kilkanaście krajów. To Grupa Ambitnej Europy. Europy, która musi stawiać sobie ambitne cele w kontekście globalnej konkurencji i lokalnych wyzwań".

Najnowszy dokument wspomina też o potrzebie uszczegółowienia reguły "pieniądze za praworządność", ale nie przewiduje w niej rewolucyjnych zmian.

Na razie nie wiadomo też, jak będzie wyglądał dalszy przebieg szczytu. Przywódcy mieli wznowić obrady w gronie 27 państw o godz. 18, ale doszło do kolejnego opóźnienia. "Musimy oceniać, jak będzie wyglądała sytuacja, gdy dokument zostanie omówiony podczas obrad. Jest wiele możliwości. Szef Rady Europejskiej może zdecydować, że nie ma wspólnej płaszczyzny porozumienia i dyskusja będzie wznowiona później lub jutro, w sobotę. Mogą też odbyć się kolejne spotkania bilateralne" - mówił jeden z jego współpracowników.

]]

Marcin Piątkowski: Polacy nigdy nie mieli tak dobrze [WIDEO]

Feb 21 2020
<![CDATA[

"Polacy nigdy nie mieli tak dobrze, a Polska przeżywa swój prawdziwy złoty wiek". Taki pogląd wyraża prof. Marcin Piątkowski, wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego w swojej książce "Europejski lider wzrostu. Polska droga od ekonomicznych peryferii do gospodarki sukcesu". Autor analizuje w niej uwarunkowania, które zachodziły na terenach Polski - w tym instytucjonalne, czy kulturowe - od czasów polski szlacheckiej, poprzez zabory, dwudziestolecie międzywojenne i PRL, a następnie wyjaśnia jak wpłynęły one na sukces gospodarczy Polski w okresie ostatnich trzydziestu lat.

Książka ukazała się ostatnio w polskiej wersji językowej, a prof. Marcin Piątkowski był gościem studia Dziennika Gazety Prawnej. W udzielonym wywiadzie wyjaśnia co to znaczy, że jesteśmy gospodarką sukcesu, dlaczego XX-lecie międzywojenne nie było ekonomicznie lepsze od zaborów, a także co pozytywnego wydarzyło się za czasów PRL. Nasz gość przedstawia prognozy dla polskiej gospodarki na najbliższe lata i wskazówki, jak możemy pozostać na pozycji lidera wzrostu.

]]

Koniec z przekrętami w spółdzielniach. Prezes będzie odpowiadać jak funkcjonariusz publiczny?

Feb 21 2020
<![CDATA[ Biznes pod lupą prokuratora

Nie ma tygodnia, by w ogólnopolskich mediach nie mówiono o nieprawidłowościach w którejś z dużych spółdzielni mieszkaniowych. W jednej prokuratura stawia zarzuty prezesowi, bo wyprzedawał wspólny majątek za bezcen, w drugiej prezes robi szemrane biznesy z lokalnymi politykami, a w trzeciej brakuje pieniędzy na remont dachu, przez co w dużym europejskim mieście ludzie boją się, że zacznie im padać na głowy. Jednocześnie nie brakuje spółdzielni mieszkaniowych, o których się nie mówi, bo od lat nie wstrząsają nimi żadne skandale. Efekt jest taki, że prezesi uczciwych kooperatyw są oburzeni, że są wrzucani do jednego worka z tymi nieuczciwymi. Przedstawiciele organizacji społecznych walczących ze spółdzielczymi patologiami postulują zatem zmianę przepisów. Twierdzą, że obecne nie pozwalają na skuteczną kontrolę działalności gospodarczej prowadzonej przez prezesów. Prawnicy specjalizujący się w prawie karnym i spółdzielczym twierdzą, że przepisy są dobre, a jedynie praktyka – zła. A Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia, że przygląda się sprawie i niektóre regulacje zostaną na pewno zmienione.

Resort sprawiedliwości nie odpuszcza

– Członkowie zarządów spółdzielni mieszkaniowych powinni być funkcjonariuszami publicznymi – mówi prof. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. I przypomina, że taką zmianę w prawie resort sprawiedliwości już przygotował. Sęk w tym, że znalazła się ona w nowelizacji kodeksu karnego, którą w czerwcu ub.r. prezydent Andrzej Duda – ze względu na tryb jej przyjęcia – skierował do Trybunału Konstytucyjnego. – Ponowimy propozycję dotyczącą menedżerów spółdzielni, jeśli sprawa będzie się przeciągała lub trybunał stwierdzi niezgodność ustawy z konstytucją – zapewnia Marcin Warchoł. A to dlatego że, jak twierdzi, uznanie członków zarządów spółdzielni mieszkaniowych za funkcjonariuszy publicznych rozwiąże większość kłopotów, przynajmniej gdy mowa o ich odpowiedzialności za podejmowane decyzję. – Przyznaję bowiem, że stosowanie przepisu art. 296 kodeksu karnego, który dotyczy niegospodarności, może być utrudnione. Jest on stworzony z myślą o menedżerach spółek i biznesie, a działalność gospodarcza w spółdzielniach mieszkaniowych jest specyficzna – stąd trudności. Uznanie kierownictwa spółdzielni za funkcjonariuszy publicznych otworzy zaś możliwość oceniania ich działań przez pryzmat przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, czyli w kontekście normy ujętej w art. 231 kodeksu karnego – zwraca uwagę prof. Warchoł.

Przypomina również, że już w 2002 r. częściowo tą sprawą zajmował się Sąd Najwyższy. W uchwale składu siedmiu sędziów SN z 28 marca 2002 r. (sygn. akt I KZP 35/01) stwierdzono, że pełnienie funkcji publicznej w rozumieniu kodeksu karnego obejmuje tylko takie czynności wykonywane przez prezesa zarządu spółdzielni mieszkaniowej na podstawie art. 55 par. 1 ustawy z 16 września 1982 r. – Prawo spółdzielcze, które wiążą się z dysponowaniem środkami publicznymi. – Istotą zmian, o których myślimy, jest przesądzenie, że pełnienie funkcji publicznej przez członków zarządów spółdzielni mieszkaniowych będzie obejmowało nie tylko dysponowanie środkami publicznymi, lecz także prywatnymi środkami spółdzielców. Mówimy przecież o zarządzaniu często ogromnym majątkiem dziesiątek tysięcy ludzi – stwierdza wiceminister sprawiedliwości.

>>>>>>>>>>>>>>TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. PEŁNĄ TREŚĆ PRZECZYTASZ W DZISIEJSZYM WYDANIU TGP <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

]]

Sprawniejsze postępowanie przed KIO. Co zmieni się w przetargach?

Feb 20 2020
<![CDATA[

1 stycznia 2021 r. wchodzą w życie przepisy nowego Prawa Zamówień Publicznych. Dzięki nim rynek zamówień publicznych będzie bardziej atrakcyjny dla wykonawców, a cały system – bardziej efektywny. Ważnym ogniwem tego systemu jest Krajowa Izba Odwoławcza, odwołania do niej są dla wykonawców najsilniejszym i najskuteczniejszym sposobem na zapewnienie przestrzegania zasad konkurencyjności i równego traktowania.

Więcej ułatwień i sprawna procedura

Nowe Prawo zamówień publicznych wprowadza szereg zmian, które odpowiadają na postulaty wykonawców i mają usprawnić działanie środków ochrony prawnej na rynku zamówień publicznych. Przewiduje m.in., że odwołania wykonawców w przypadku największych postępowań będą rozpatrywać 3-osobowe składy orzekające. Dziś jest to zazwyczaj jedna osoba. Wprowadzenie tej zasady pozwoli na zwiększenie jednolitości orzecznictwa i szerszą wymianę poglądów pomiędzy członkami Izby. Jednocześnie Prezes KIO w sprawach o małej złożoności będzie mógł zarządzić rozpoznanie sprawy w składzie jednoosobowym.

Przepisy dają także prawo odwołania się do KIO w znacznie większej liczbie przypadków, niż to jest obecnie. Aktualna ustawa pozwala na skarżenie w postępowaniach o niższej, nieobjętej dyrektywami unijnymi wartości, tylko ściśle określonych czynności zamawiającego. Nie jest możliwe w tych przypadkach wnoszenie odwołania np. na unieważnienie postępowania czy zmiany w ogłoszeniu. W nowej ustawie wykonawcy będą mogli skarżyć wszystkie czynności zamawiającego podjęte w postępowaniu, niezależnie od wartości zamówienia.

Wyraźnie potwierdzona została możliwość wnoszenia odwołań na niezgodne z ustawą postanowienia wzorów umów przygotowywanych przez zamawiających. Dotyczy to m.in. tzw. klauzul abuzywnych, czyli zakazanych, również wprowadzonych przez nowe Prawo zamówień publicznych. Jeżeli wzór umowy będzie naruszał ten katalog, np. przewidywał kary za niezawinione opóźnienie, wykonawcy będą mogli dochodzić przed KIO wykreślenia takiego zapisu. Kolejnym usprawnieniem jest wydłużenie terminu na wniesienie skargi do sądu ds. zamówień publicznych na orzeczenie KIO z 7 do 14 dni. Obniżenie zaś opłaty od skargi na orzeczenie KIO (z pięciokrotności na trzykrotność wpisu od odwołania do KIO) zapewni małym i średnim przedsiębiorcom większą dostępność korzystania ze skargi na orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej. Nowe Prawo Zamówień Publicznych stawia również wyższe wymagania kandydatom na członków KIO. Będą musieli wykazać wyższe kwalifikacje, czyli kompetencje sędziowskie lub uprawnienia odpowiednie dla adwokatów, radców prawnych lub notariuszy, a także praktyczne, pięcioletnie doświadczenie zawodowe związane z zamówieniami publicznymi lub prawem cywilnym.

Wprowadzenie tych wymogów jest konieczne, ponieważ sprawy z zakresu zamówień publicznych rozpoznawane przez Izbę są bardzo skomplikowane. Nie tylko z uwagi na trudności związane ze specyfiką przepisów Prawa Zamówień Publicznych, ale również z powodu złożoności spraw, z którymi zamawiający zgłaszają się do Izby. Z kolei na rzecz wzmocnienia jednolitości orzecznictwa w II instancji działać będzie utworzenie jednego, wyspecjalizowanego sądu ds. zamówień publicznych.

Zmiany będą korzystne również dla zamawiających. Nowa ustawa ogranicza problemy związane z wnoszeniem odwołań w celu przedłużenia postępowania. W przypadku stwierdzenia, że odwołanie wniesiono tylko po to, by nie dopuścić do podpisania umowy z wybranym wykonawcą, KIO będzie mogła uchylić obowiązujący w ustawie zakaz zawarcia umowy, który obowiązuje do czasu rozstrzygnięcia odwołania.

Nowe Prawo zamówień publicznych ma zwiększyć efektywność systemu zamówień publicznych. Oznacza to uzyskiwanie najlepszych możliwych efektów, czyli prawidłowej, terminowej i zgodnej z pierwotnymi założeniami realizacji umowy. Aby ten cel mógł zostać zrealizowany, ustawa odpowiada na najważniejsze problemy rynku. Określono je w wyniku około 2-letnich rozmów z zamawiającymi, wykonawcami, doradcami i prawnikami.

]]